Szlak

Amy Barlow

uczennica

Awatar użytkownika

17 y/o

164 cm

licealistka rozglądająca się

za starszymi mężczyznami

i planująca zostać łyżwiarką

South End

brak odznak

Post »

@Sophie Hastings

Pewnie dobór miejsca nie był zbytnio trafiony przez pannę Barlow, przecież to w tych lasach pół roku temu Sophie wraz z Elliottem znaleźli ciało Dove, więc wiadomo że po pierwsze to miejsce mogło się kojarzyć brunetce z utratą przyjaciółki, a także z Langleyem, który to zabrał ją do lasu wtedy właściwiez nie wiadomego powodu, bo takowego chłopak nie podał rudowłosej. Jednak Amy nie wiedziała gdzie mogłyby porozmawiać bardziej prywatnie, gdzie byłoby takie ustronne miejsce, stąd wybrała właśnie leśny szlak, licząc na to że przecież nic się tutaj im złego nie stanie, pod warunkiem że nie zboczą z niego, tylko będą trzymały się utartego szlaku rowerowego. Ponadto Hastings nie była jedyną, z którą to Langley się nie pożegnał, z Amy również tego nie zrobił, bo dla rudowłosej nie liczył się zdawkowy sms o treści "przeprowadzamy się z rodzicami do innego miasta, do napisania", a potem kontakt się urywał. Nie ukrywam nawet że Barlow była zła na przyjaciela za to, że tak właśnie postąpił, bo komu to ona będzie teraz się zwierzała ze swoich problemów? Poza tym tak nie traktuje się przyjaciół, ani tym bardziej Sophie, o ile naprawdę mu na niej zależało, bo po tym jak się zachował rudowłosa nie była już tego taka pewna. Z drugiej strony sama mu doradziła to, że powinien się odciąć od brunetki skoro chciał by się odkochała, ale teraz uważała że te słowa były tak głupie, wystarczyło tylko spojrzeć na Hastings, by się upewnić że w tej kwestii ma się rację. Może te zasłyszane piski były tylko chwilowym odwróceniem uwagi od tego, o czym chciała rozmawiać? Przez chwilę piski ucichły, a rudowłosa zeskoczyła z roweru i zaczęła go prowadzić, powoli przesuwając się leśnym szlakiem.
- Pewnie mi się to tylko wydawało, nie ważne. - stwierdziła na temat tych pisków i unikając wzroku koleżanki zaczęła właściwy temat.
- Ja... ja chciałam cię przeprosić, za Elliotta. On... on wyjechał przeze mnie. - powiedziała, wciąż unikając wzroku brunetki, lecz wtem pisk znów nastał i był jakby głośniejszy, a może dziewczyny po prostu były bliżej tego dźwięku?
- Teraz to już na pewno nie mogę się mylić, te piski dochodzą z tych krzaków. - wskazała na odpowiednie zarośla i rzuciła rower, kierując swoje niepewne kroki ku poruszającym się krzaczkom, za którymi to na pewno były te bezbronne maleństwa szukające pomocy. Może tym samym złagodzi nieco złość Sophie na nią samą? Musiała przecież powiedzieć co doradziła Langley'owi, a tak to nadal odwlekała to w nieskończoność.

Brakmów mi

3poziom

29punkty


Sophie Hastings

uczennica

Awatar użytkownika

17 y/o

167 cm

been dreamin' that you feel it too

i wonder what it's like

to be loved by you

Centennial

brak odznak

Post »

Ten las zdecydowanie nie kojarzył jej się najlepiej. Mieszkała jednak w jego okolicy i wiedziała, że nie zdoła go unikać do końca życia. Poza tym, ze swoimi demonami trzeba walczyć, żeby nie dać im wygrać. Sama raczej by tu nie przyszła, nawet w środku słonecznego dnia, ale były we dwie, a Hastings miała przy sobie gaz pieprzowy. Czy głęboka wiara w to, że nic złego nie może im się stać, zakrawała o naiwność? Być może, ale i tak się tutaj pojawiły.
Elliott nie był jedyną osobą, która w ostatnim czasie opuściła Burlington bez pożegnania. Kilka miesięcy temu zrobił to również Rami. Salingerowi była w stanie wybaczyć – wyjeżdżał w pośpiechu, chciał spędzić ostatnie chwile z ukochaną, załatwiał jakieś formalności. Ale Elliott? Sophie widziała jego dom z okna swojego pokoju. Nie miał daleko. Gdyby chciał, na pewno znalazłby kilka minut, by się po prostu pożegnać. Nie sądziła jednak, by wyjazd miał coś wspólnego z sytuacją między nimi. Langleyowie nie zmienialiby całego życia ze względu na skomplikowaną sytuację uczuciową swojego nastoletniego syna, zwłaszcza, że lada moment mógł wyjechać na studia. Przypuszczała, że chodzi raczej o sprawy jego rodziców – gdy widzieli się ostatnim razem, powiedział jej, że się rozwodzą.
Przez ciebie? – uniosła lekko brwi, zaskoczona jej tezą. – Co masz na myśli?
Wbiła w nią wyczekujące, a może i lekko podejrzliwe spojrzenie, bo jeszcze tego brakowało, by okazało się, że Elliott kręcił również z Amy. Nie wiedzieć czemu, taka opcja przyszła jej do głowy jako pierwsza. Niestety, nie było jej dane dowiedzieć się, o co chodziło Barlow, bo piski nie ustawały. Zostawiła swój rower i ruszyła w ślad za koleżanką.
To pewnie jakieś szczeniaki albo małe koty – powiedziała, rozchylając ostrożnie zarośla i zaglądając. Zbladła lekko, bo ostatnim razem, gdy zaglądała w zarośla, znalazła ciało Dove. No, odnalazła również psiaka z Calvinem, ale wtedy tylko przyświecała mu latarką. Emocje się w niej zagotowały i nie mogła skupić wzroku na tym, czego szukały.

@Amy Barlow

scarlettmów mi

5poziom

80punkty


Amy Barlow

uczennica

Awatar użytkownika

17 y/o

164 cm

licealistka rozglądająca się

za starszymi mężczyznami

i planująca zostać łyżwiarką

South End

brak odznak

Post »

@Sophie Hastings

Amy miała to szczęście że nie znalazła nigdy martwego ciała w lesie, zatem jej las kojarzył się z jesiennym zbieraniem liści, czy letnim zbieraniem owoców, a także z grzybobraniem, na które wyruszali całą rodziną, aż las się trząsł. A potem te rude szkraby wracały niosąc ciężkie koszyki pełne grzybów. Pani Barlow musiała często pouczać swoje pociechy że te czerwone grzybki z białymi kropkami nie są warte zbierania, hub z drzew również się nie zbiera mimo tego, że też była przecież grzybem, a nawet przypominała jego kapelusz swoim wyglądem. Jednak masz pod danym względem rację, trzeba walczyć ze swoimi demonami, tylko tak możemy je pokonać. Sophie oczywiście miała też na to szansę w tym momencie, może ratując jakieś porzucone zwierzęta? I chociaż ten wyjazd był spowodowany rozwodem rodziców Langley'a, to jednak Amy wierzyła w to, że mógł chłopak zatrzymać się choćby u ciotki w Burlington, gdyby tylko mu zależało na tym, by jednak pozostać.
- Tak, no bo... ja wiem o tym, że go kochasz, może kochałaś, przynajmniej tak mi powiedział. I on nie chciał byś go kochała, bo sam nie czuł tego samego, choć mi się wydaje że on okłamywał samego siebie. Ale wtedy tego nie zauważałam i dlatego poradziłam mu by zniknął z pola twojego widzenia, wtedy łatwiej ci będzie się odkochać. Nie sądziłam jednak że on wyjedzie. - i tak zatrzymała się nagle w pół kroku by wyrzucić z siebie te wszystkie wyrzuty sumienia i te negatywne emocje, które w niej tkwiły aż do teraz. To było może zbyt absurdalne, bo jak mogła się obwiniać za to że Elliott wyjechał, skoro to mogło być spowodowane sytuacją pomiędzy rodzicami chłopaka, to jednak rudowłosa za bardzo wzięła do siebie ten cały wyjazd krótko po tym, jak mu powiedziała co myślała. I teraz patrzyła na Sophie szeroko roztwartymi oczami, w obawie przed zarówno jej reakcją, jak i tym co zobaczą za krzakami. Jednak gdy szatynka odchyliła zarośla to oczom nastolatek mogły się ukazać małe, urocze i przede wszystkim zmarznięte szczeniaki. Od razu rudowłosa odważnie podbiegła i wzięła jednego z maluchów na ręce.
- Patrz Sophie jakie słodkie! I akurat są dwa, myślisz że mogłabyś przygarnąć ty jednego i jednego ja? - zaczęła dopytywać, gładząc delikatne i aksamitne w dotyku czarne futerko jednego ze szczeniąt, już zastanawiając się nad tym co powie mamie, byleby ta zgodziła się na przygarnięcie zwierzęcia. Niestety na dwójkę na pewno by się nie zgodziła, więc cała nadzieja w rodzicach Hastings, nawet jeśli to wiązało się z rozdzieleniem psiego rodzeństwa.

Brakmów mi

3poziom

29punkty


ODPOWIEDZ

Wróć do „Centennial Woods”