Festiwalowe stoiska

Burlington

Awatar użytkownika

y/o

cm

brak odznak

Post »

Dzień Świętego Patryka- festiwalowe stoiska -

Obrazek
Po drugiej stronie parkietu i sceny, dokładniej rzecz ujmując - na lewo od nich - wyznaczona została tzw. strefa handlowa. To właśnie na jej obszarze znaleźć wszystko to, co związane jest z Irlandią. Od ubrań, poprzez książki, kubki, torebki, naszywki, po różnego rodzaju figurki oraz zabawki. Wybór jest naprawdę spory, coś dla siebie powinien tutaj znaleźć nawet najbardziej wybredny uczestnik zabawy.

mów mi

10poziom

999punkty


Glas Throndsen

mechanik

Awatar użytkownika

30 y/o

185 cm

zostawiam za sobą zgliszcza

słyszę krzyki, widzę krew

słaby ze mnie materiał na partnera

Downtown

brak odznak

Post »

— 2 —
Jeżeli ma sumienie, to niech cierpi (...). Jest to dla niego karą, może gorszą od katorgi.


Coraz częściej zaczynał zaglądać do kieliszka. Uporczywe myśli nie dawały mu spokoju, budziły go w nocy i nie pozwalały zasnąć. Zabił człowieka. Nie patrzył na to tak, że to Kitty zadała śmiertelny cios, więc tylko ona była morderczynią. Nie, bynajmniej. Siebie również uważał za mordercę; był tam, nie powstrzymał jej, więc w swoim mniemaniu był równie winny. Dlatego też, nie wahał się ani jednej chwili, spakował najpotrzebniejsze rzeczy i zdecydował o ucieczce. Oczywiście nie mogło być inaczej i podróżował razem z nią, z kobietą, o której wiedział naprawdę niewiele. Znali się dosłownie kilkanaście dni, a los sprawił, że mieszkali razem i oboje wychodząc z mieszkania zakładali maski, że wszystko jest w porządku.
Oczywistym było, że nic nie było w porządku. Douglas był daleki od czucia się dobrze. Wyrzuty sumienia i natrętne myśli, które mówiły mu, że pójdzie siedzieć starał się tłumić alkoholem. Był częstym gościem w barze, w którym pracowała Kitty i sam nie wiedział, czy to dlatego, że chciał jej pilnować, czy po prostu potrzebował procentów, które sprawiały, że zapominał. Powoli zaczynał się staczać, a szanse na powrót do normalnego życia wyślizgały mu się z rąk. W Burlington zatrudnił się w miejscowym warsztacie samochodowym, ale nie czerpał już z tego takiej przyjemności jak w Lawrcence. Choć być może to dlatego, że nic w ostatnich dniach nie sprawiało, że czuł się dobrze? Myślał tylko o jednym, nawet gdy nie chciał.
Z a b i ł.
Dzisiejszego dnia spróbował wrócić do tego, co przed morderstwem było jego codziennością. Chciał wyjść i przebywać pośród ludzi bez wrażenia, że zaraz pojawi się policja i wyprowadzi go w kajdankach. Festyn organizowany z okazji dnia Świętego Patryka w Burlington, wydawał się być idealną okazją do chwilowego zapomnienia o potworach, które już nie tylko były na dnie szafy Throndsena, ale również i w jego umyśle.
Udanie się na stragan z alkoholem to pierwsza rzecz, jaką zrobił po przyjściu na festyn. On naprawdę tego potrzebował i nawet nie zdawał sobie sprawy, że to co robił było cholernie złe. Przez chęć uwolnienia się od problemów, pakował się w kolejne – w nałóg.
Spacerowali między straganami, kiedy uwagę Douglasa przyciągnęła występująca na scenie grupa taneczna. — Oglądałaś Titanica? — zapytał, odwracając się w stronę Kitty. Próbował chwytać się każdego tematu, byleby tylko udało mu się wyłączyć myślenie o tym, co zrobili. Nie wiedział, czy dziewczyna miała tak samo, bo wciąż mało z nią rozmawiał. Po wszystkim, stał się nad wyraz wycofany i wolał spędzać czas w samotności. — Od razu skojarzyła mi się ta scena imprezy w trzeciej klasie, gdzie leciało coś podobnego i tańczyli ten irlandzki taniec. — dokończył i napił się swojego piwa. Zazdrościł beztroski, która towarzyszyła ludziom w tamtej scenie. Też tego chciał, naprawdę łaknął chwili, w której wreszcie jego sumienie przestanie przypominać o tym, co zrobili.

@Kitty Holmes

konkretymów mi

2poziom

15punkty


Kitty Holmes

Kelnerka

Awatar użytkownika

26 y/o

167 cm

Ta noc zmieniła mnie

Biegłam wciąż, nie wierząc, że

Gdzieś być musi rozpaczy kres

Downtown

brak odznak

Post »

Każdy radził sobie ze stresem na swój sposób. Kitty uciekała w pracę, gdzie zajęta wydawaniem drinków i rozmawianiem z klientami nie miała zbyt wiele czasu na myślenie o tym, co mogło ją spotkać. Miała też non stop ustawiony kanał na wiadomości, żeby w razie czego wiedzieć, że są poszukiwani. Tak oni. Bo chociaż najpewniej uciekając znowu z Douglasem, spowolniłaby swoje kolejne kroki, to nie mogła go zostawić tak po prostu. Ostatecznie, to jemu zawdzięczała nie tylko to, że ją uratował tamtego wieczoru, ale być może także kolejne, bo przecież, nawet jeśli w dalszym ciągu by doszło do morderstwa, to przecież sama najpewniej siedziałaby już teraz za kratkami.
Czy miała pewność, że mężczyzna postąpi w ten sam sposób? Absolutnie nie. Dlatego wciąż trzymali wzajemne dokumenty i być może dlatego z pewnością zadzwoniłaby do niego, gdyby tylko coś o nich powiedziano.
Ale nikt nie mówił.
Czy nie było to dziwne? W zasadzie nawet w pewnym momencie zaczęła się niepokoić tym, że nikt ich nie szukał. Można nawet powiedzieć, że Kitty nabawiła się lekkiej paranoi, bo cholera jasna, dlaczego wszędzie była cisza?! Czyżby szykowali na nich zasadzkę?
I czasem, chociaż przecież nie powinna, łapała się na tym, że myślała, że część jej klientów, przygląda jej się inaczej, niż powinna i zaczynała panikować, że to policja w cywilnych ciuchach. Ale nie — nikt ich nie aresztował.
Niemniej jednak fakt, że Douglas wydawał sporą część pieniędzy na alkohol, wcale im nie pomagała. Powinien być gotowy do drogi zawsze, a tymczasem, ona spotykała go coraz częściej pod wpływem alkoholu i to nie piwie, czy dwóch, ale w stanie, który może nie zwalał go z nóg, ale z pewnością nie pozwalał na prowadzenie pojazdów. Z dwojga złego naprawdę lepiej, że pił u niej w barze — tam mogli mieć na siebie oko. Trudno, żeby z miejsca sobie zaufali w sprawach innych, niż trzymanie języka za zębami. A i tu nie do końca.
Jednak czego się nie spodziewała, to tego, że ona i Doug pójdą wspólnie na festyn. W jakimś stopniu oboje tęsknili za normalnością, a że nie znali zbyt wielu lokalnych ludzi, to naturalnie wybrali się ze sobą. Kitty nawet skusiła się na zielone piwo, gdy Doug spytał, czy napije się czegoś. W razie czego po jednym piwie wciąż możesz prowadzić. - Pomyślała sobie, przyjmując kubek, mając jednak nadzieję, że Glas nie zapije się w trupa, bo ona nie zamierzała go ciągnąć do domu.
- Oczywiście, że oglądałam… - Powiedziała, licząc, że rzeczywiście będą mogli odbyć normalną rozmowę. Zupełnie, jakby nie poznali się nad trupem, a na przykład przez Tindera. Uniosła kubek do ust, ale zanim upiła łyk, powiedziała jeszcze - Zawsze wierzyłam, że prawdziwą miłość ma się tylko raz w życiu. Nie twierdzę, że Rose nie kochała swojego późniejszego męża, ale Jackiem to on nie był. - Wreszcie napiła się łyk, a potem spojrzała na twarz towarzysza. - Chcesz mi powiedzieć, czemu byłeś w barze, jak miałam wolne, a powiedziałeś, że masz coś do załatwienia? Myślałam, że mówiliśmy o tym, że nie powinieneś się… upijać. - Zawahała się nad ostatnim słowem, bo było tak prostackie. I nie to, że chciała mu zrobić aferę, ale mieli sobie mówić prawdę. Ok, ona czasem jechała na zakupy bez wcześniejszego uzgodnienia, ale po pijaku jednak łatwiej chlapnąć coś, czego się nie powinno. - Cindy mi powiedziała. - Dorzuciła jeszcze, bo nie chciała, żeby pomyślał sobie, że go śledzi.

@Douglas Throndsen

Liv #4000mów mi

1poziom

0punkty


Glas Throndsen

mechanik

Awatar użytkownika

30 y/o

185 cm

zostawiam za sobą zgliszcza

słyszę krzyki, widzę krew

słaby ze mnie materiał na partnera

Downtown

brak odznak

Post »

Początkowo wydawało mu się, że praca przyniesie mu ulgę. Zajmie się samochodami i nie będzie myślał o tym, dlaczego znaleźli się w Burlington. Jednak oczekiwania minęły się z rzeczywistością i rzucenie się w wir pracy nie zmieniło niczego. Może podszedł do sprawy w zły sposób? Może powinien wybrać inny zawód? Bycie mechanikiem kojarzyło mu się z Lawrence; to właśnie tam naprawiał samochody. Kto wie, czy w warsztacie nie miał do czynienia z tamtym mężczyzną. Dlatego też, zakopanie się w pracy nie przyniosło mu upragnionej ulgi. Nadal myślał o tym samym.
Był pierdolonym mordercą.
Nie martwił się tym, że nikt ich nie szukał i że nie mówili niczego w wiadomościach. Odebrał to za dobry znak — Stany były ogromne i zapewne sprawa wstrząsnęła tylko Kansas. Najwidoczniej nikt nie podejrzewał, że mordercy uciekli do Burlington w Vermont. Prawdopodobnie (oczywiście według Douglasa, nie miał pojęcia jak było naprawdę) policja sprawdzała pobliskie miejscowości i szukała sprawcy na zawężonym obszarze. Nie sprawiało to, że stracił czujność, ale dzięki temu nie podpadał również w paranoję.
Powoli przekonywał się do swojej towarzyszki niedoli, jednak to nie tak, że nagle zaczął jej ufać w stu procentach. Raz za razem sprawdzał, czy jej dokumenty nadal były miejscu, w którym je schował. Bał się, że przyjdzie taki dzień, w którym Kitty postanowi pójść na współpracę z policją. Nie wiedział, czy jego obawy były słuszne — on sam w ogóle nie myślał o tym, by ją wydawać. Ale co, jeśli ona zapatrywała się inaczej? Mówiła mu przecież o dzieciakach, które na pewno były dla niej ważniejsze niż jakiś przypadkowy nieznajomy.
Uśmiechnął się i pokiwał głową. Fakt — Titanic należał do klasyków, chyba nie było osoby w Stanach, która nie widziała przynajmniej urywka. Doug nie analizował filmu aż tak dogłębnie i nie był nigdy zakochany, więc nie wiedział czy to, co mówiła Kitty miało jakieś odwzorowanie w rzeczywistości. Po uciecznce w jego życiu nie było zbyt wielu kobiet. A przed… Uważał się za innego człowieka i źle się czuł we własnym ciele; być może dlatego nie przywiązywał uwagi do tworzenia stałych związków. — Wierzyłaś? To teraz już tak nie myślisz? — zwrócił uwagę na przeszłą formę czasownika. Upił łyk swojego piwa i rozejrzał się po osobach znajdujących się dookoła nich.
nie powinieneś się… upijać.
Kurwa.
Spojrzał na nią i zmarszczył czoło. Liczył na to, że jakimś cudem Kitty nie dowie się, gdzie spędzał czasy, gdy miał do załatwienia coś naprawdę ważnego. Ucieczka w alkohol nie była właściwą metodą na rozwiązanie problemów, ale pomagała; dzięki temu Douglas nie myślał o tym, co zrobili kilkanaście dni temu.
Pieprzona Cindy.
Mogłoby się wydawać, że przez częste upijanie się, dni zaczną mu się zlewać. Jednakże wcale tak nie było; dokładnie pamiętał datę i dzień, w którym popełnili zbrodnię.
Jeden dzień.
Drugi dzień.
Trzeci dzień.
Kolejny i jeszcze jeden.
Wcale nie było lepiej. Wyrzuty sumienia nie malały i jeśli na początku Douglasowi wydawało się, że z czasem będzie lepiej to teraz wiedział, że to gówno prawda. Nie będzie, a wręcz przeciwnie. Z każdą chwilą wydawało mu się, że w końcu pożre go własne sumienie. — Chyba nie chcę. — mruknął i napił się piwa. Powiedzenie jej czemu, oznaczałoby przyznanie się do swojej słabości. A akurat przy Kitty, Throndsen wolał udawać, że był silny; że wszystko było w porządku; że wcale nie ma problemów z własnym sumieniem. — Przyjaźnicie się? — zapytał podejrzliwie.

@Kitty Holmes

konkretymów mi

2poziom

15punkty


ODPOWIEDZ

Wróć do „Dzień Świętego Patryka”