Rodzaj: własnościowe
Lokatorzy: Calvin Hedworth z babcią
Liczba pokoi: 3
Koszt utrzymania: średni

#1 I tried to do my best, but you know that I'm not perfect

Effie O'Thorn

17 y/o157 cm Uczennica

Awatar użytkownika

I'm in love with my best friend

North End

Post autor: Effie O'Thorn »

Effie cieszyła się na kolejny wieczór filmowy z Calvinem, nawet jeśli oznaczało to dwie rzeczy: To, że będzie musiała okłamać swoich rodziców, co do celu tej wizyty i dwa, że być może to właśnie dzisiaj zdecyduje się powiedzieć całą prawdę.
Ok z tymi rodzicami, to nie było tak do końca kłamstwo, bo film rzeczywiście miał mieć pewne podłoże w kierunku kształcenia. Szycia kostiumów na przykład. W innym wypadku najpewniej nie wypuściliby jej z domu w tygodniu, gdy ma jeden ze sprawdzianów. To nic, że umiała na niego wszystko i tak jej nie wierzyli i sądzili, że powinna spędzać wieczory pochylona nad książką. Przygnębiająca myśl, jeśli założyć, że liczyli, że ktokolwiek będzie chciał kiedyś wziąć się 30 lub 40-letnią dziewicę. Bo oczywiście nie brali pod uwagę faktu, że miałaby nie mieć wnuka. Nie, że teraz, ale ogólnie.
Nie mieli też nic przeciwko Calvinowi — chłopak był gościem w ich domu praktycznie od zawsze i nawet jeśli mieli jakieś przypuszczenia co do tego, co czuje Effie, to widać było, że chłopak absolutnie nie zwraca na nią uwagi.
Najpewniej było w tym sporo winy samej Effie, bo nie umiała powiedzieć mu wprost tego, co leżało jej na sercu. Że już kilka lat temu zrozumiała, że nie chciałaby, żeby patrzył na nią tylko jak na koleżankę, ale chciałaby, żeby dostrzegł w niej również kogoś więcej. Ale wiedziała, że przy nim może być zupełnie sobą. Effie w pełnej okazałości — szkoda jedynie, że on, całą Effie postrzegał jedynie jako przyjaciółkę.
A może to ona była egoistyczna w tym momencie, bo zamiast cieszyć się z tego, co ma, chciała więcej. Może powinna zadać sobie pytanie — a co jeśli on nigdy na mnie nie spojrzy w taki sposób?
Przy każdym spotkaniu obiecywała sobie, że to dziś spróbuje go zapytać o to, czy właściwie kiedykolwiek się zastanawiał nad tym, czy mogliby być kimś więcej, ale potem widząc, jak na nią patrzy, wiedziała, że nie. Nie kochał jej jako dziewczyny, a co najwyżej jak siostrę. Jej wyznanie kończyło się na tym, że w żartach, gdy o coś prosiła, czy gdy zasypiała na jego kanapie, rzucała mu krótkie wyznania, które on najczęściej zbywał śmiechem lub nawet odwzajemnieniem, jednak zawsze dodawał, że kocham cię siostrzyczko lub inne tego typu pierdoły.
Effie bała się najbardziej tego, że jeśli przyjdzie co do czego, to straci nie tylko szansę na miłość, ale też utraci przyjaciela. A chociaż to nie tak, że nie miała innych znajomych, to jednak bez niego jej życie pozbawione byłoby sensu.
Dlatego, chociaż kolejny raz szła do jego domu z postanowieniem, że mu powie, tak wszystko zmieniało się w momencie, gdy otworzył jej drzwi.
Poczuła ucisk w żołądku na widok jego uroczego uśmiechu i bystrego spojrzenia.
- Cześć. - Rzuciła, siląc się na luźny, wesolutki ton, żeby nie dać po sobie poznać, że najchętniej to sięgnęłaby do jego ust - Gotowy na film? Mam przekąski. - Powiedziała, unosząc do góry torbę z jedzeniem. Myślała, czy nie zaproponować pizzy, ale ostatnio spłukała się z kieszonkowego, bo kupiła nową perukę do swojego kostiumu Czarnego Kota. Calvin bardzo lubił tę postać, a przynajmniej wydawało jej się, że kiedyś tak powiedział.

@Calvin Hedworth

Brakmów mi

Praktykanttytuł fabularny

0 pktzebrane punkty


Calvin Hedworth

17 y/o187 cm Matematyczny kujon

Awatar użytkownika

Why was the fraction worried

about marrying the decimal?

Because she would have to convert

Post autor: Calvin Hedworth »

Wieczory filmowe zawsze były mile widziane. Zazwyczaj Calvin musiał wszystko oglądać samotnie, ale często udawało mu się wyciągnąć z domu Effie, co znowu nie było takie łatwe. Calvin nigdy nie czuł się dobrze z myślą, że musi kogoś okłamywać, ale jeśli stał przed wyborem oglądania filmu o superbohaterach samotnie, a białym kłamstwem i oglądania go w ciekawym towarzystwie, to po piątym razie przestał mieć wyrzuty sumienia. Zresztą jak miał je mieć, skoro babcia Hedworth pochwalała jego działanie. Mówiła, że człowiek nie samą nauką żyje i trzeba sobie jakoś układać życie. Oczywiście nawiązywała do młodej Effie i Calvina, ale chłopak kompletnie minął się z sensem jej wypowiedzi. Nie wiedział co ma oglądanie filmów o superbohaterach do poukładanego życia, ale skoro babcia tak mówiła, to musiała mieć rację. W każdym razie Calvin nie miał jakichś ukrytych motywów w zaproszeniu tej rozkosznej istotki jaką jest O'Thorn na filmowy netflix. U niego netflix faktycznie oznaczał binge watching i przekąski, więc może dlatego cała rodzina Effie mu ufała. Niezależnie od tego czy rozmawiał z jej rodzicami czy z rodzeństwem, żadne nie podejrzewało go nigdy o niecne zamiary. Nie było się jednak czemu dziwić. Nawet gdyby Calvin był do nich zdolny, to i tak nie miał zielonego pojęcia jak się za nie zabrać. Jego najbliższym kontaktem z płcią przeciwną było leżenie razem z Effie podczas oglądania filmu, a i tak nie zaliczał tego do tej kategorii. W końcu blondynka była jego najlepszą przyjaciółką, więc nie mogą na siebie patrzeć w ten sposób.
Gdyby tylko Hedworth wiedział, że jego uśmiech sprawia iż młoda O'Thornówna zmienia swoje postanowienia, to uśmiechałby się o wiele mniej, a że żył w nieświadomości, to nie mógł się powstrzymać od pokazania rzędu białych zębów na jej widok.
- No siema. Coś taka spięta? - rzucił rozbawiony widząc jej posturę i poczochrał jej włosy na czubku głowy. Niezbyt odpowiednie powitanie gdy u progu twoich drzwi staje piękna niewiasta, ale hej. Nikt nie powiedział, że będzie idealnie - Przecież wiesz, że babcia potwierdzi, że uczymy się encyklopedii na pamięć jeśli tylko ją o to zapytają. - roześmiał się i dał znać ręką, żeby wchodziła. Za to kochał swoją babulinkę. Była w porzadku. Doskonale wiedziała czego potrzeba młodzieży i potrafiła trochę nagiąć rzeczywistość tylko po to, żeby dzieciaki miały chwilę oddechu. Z drugiej strony jeśli kiedykolwiek Calvin przyjdzie z jedynką z angielskiego, to poczuje na sobie ciężar jej kapcia. Ta równowaga sprawiała, że młodzienieć nigdy się nie rozleniwiał.
- Przekąski? Mam nadzieję, że masz te super słodkie, a jednocześnie niezwykle kwaśne żelki w kształcie tarczy Kapitana Ameryki, do których czasami trafia młot Thora? Przy okazji, nienawidzę faceta. Mówiłem Ci już? - no to się zaczyna. Nie można oglądać filmu o superbohaterach, jeśli najpierw nie zacznie się o nich rozprawiać, a że droga na piętro swoje zajmowała, to mogli porozwodzić się nad tym jak bardzo Calvin nienawidził tego blond boga w rurkach.
- A, który klasyk na dzisiaj? Watchmen czy najgorsza adaptacja mojej ulubionej superbohaterki, czyli Catwoman z 2004 roku? - zapytał, podciągając trochę za duże spodnie dresowe. Oczywiście łatwiej byłoby zawiązać sznurek w pasie, ale wtedy co jakiś czas na świat nie wychodziłyby bokserki spidermana!
Po wyborze filmu Ef przypadł zaszczyt podjęcia kolejnej ważnej decyzji - gdzie usiądzie. Do wyboru miała kubełkowe krzesło przy komputerze, dmuchaną pufę wzorowaną na Hulka oraz oczywiście szerokie łóżko przykryte kocem supermana (nienawidzimy Batmana, bo to bogacz z problemami). Ostatnie wiązało się najpewniej z leżeniem blisko Calvina.

@Effie O'Thorn

Brakmów mi

Praktykanttytuł fabularny

0 pktzebrane punkty


Effie O'Thorn

17 y/o157 cm Uczennica

Awatar użytkownika

I'm in love with my best friend

North End

Post autor: Effie O'Thorn »

Gdyby Effie tylko wiedziała, że babcia Calvina im kibicuje, może miałaby wtedy więcej śmiałości, jeśli chodzi o wyrażenie na głos swoich uczuć do swojego najlepszego przyjaciela. Owszem, wiedziała, że kobieta ją lubi — zawsze zapraszała ją na herbatę i ciasto, jeśli Effie przychodziła za wcześnie, a Calvin zasiedział się przy kółku matematycznym, czy miał jeszcze lekcje do zrobienia.
Effie była gościem w ich domu równie częstym, co mile widzianym i dało się to wyczuć. O’Thorn, która myślała o sobie, jako o nawet względnie mądrej dziewczynie nie zwróciła jednak nigdy uwagi na to, że babcia za każdym razem dość szybko ulatniała się z pola widzenia, gdy młodzież sugerowała, że obejrzałaby jakiś film, czy pograła w gry. Być może pani babcia nawet sądziła, że mieli ze sobą już jakieś nieśmiałe doświadczenia, ale niestety — Effie musiała zadowolić się tym, że jest dla Calvina jedynie młodszą siostrą i najpewniej nigdy nie będzie nikim więcej.
Kiedyś próbowała sobie tłumaczyć, że może jej nie dostrzega, bo zbyt długo się przyjaźnią, ale czytając fora internetowe o dziewczynach z podobnym problemem, znalazła jedną radę, która szczególnie zapadła jej w pamięć.
Supersuzistar pisze:
Można sobie tłumaczyć, że po prostu chłopcy przyzwyczaili się do pewnej waszej wizji w ich głowach i wystarczy wykonać pierwszy krok. Ale to tylko marnowanie czasu — wy jakoś potrafiłyście się w nich zauroczyć lub zakochać. Musicie więc uświadomić sobie jedną, najprostszą na świecie rzecz — Nie jesteście w ich typie.

Effie musiała się z tym zgodzić, bo przecież nawet zakładając, że by wyznała mu swoje uczucia, to przecież naraziłaby się nie tylko na utratę przyjaciela, ale również na to, że w usłyszy coś, na co nie była chyba gotowa. Dlatego, póki co, postanowiła cieszyć się z tego, co miała, czyli jego tak zupełnie niezamierzenie piękny uśmiech, gdy witał ją w progu.
- Siema… Sam jesteś spięty… - Odparła, próbując odegnać z twarzy zasmucony wyraz, chociaż nie do końca jej to wyszło. - Wiem, chociaż jak powie, że uczymy się encyklopedii, to na bank jej nie uwierzą. Nawet moi rodzice nauczyli korzystać się z wyszukiwarki. - Wywróciła oczami, bo w sumie jej samej siedzenie i wyszukiwanie haseł w encyklopedii wydawało się pomysłem tyleż ciekawym ile zdecydowanie męczącym.
- Mam twoje ulubione żelki, dwie czekolady z orzechami i… - Rozchyliła swój plecak, bo na widok Calvina wszystkie racjonalne myśli ulatywały z jej głowy, a pamięć odtwarzała jedynie te momenty, gdy byli sami, a on robił… w zasadzie cokolwiek. - I woreczek maślano-czekoladowych ciasteczek od mojej mamy do lepszej nauki. - Ona też nie lubiła okłamywać swoich rodziców, ale czasem marzyła, żeby dali jej trochę na luz, bo czuła, że zaczynała się dusić, będąc pod ich stałą kontrolą.
- Coś wspominałeś… A ja go nawet lubię. Przynajmniej jest bardziej życiowy niż bogacze, którzy mogą sobie kupić super moce. Była też kiedyś taka dziewczynka w Atomówkach. Nazywała się chyba Księżniczka i myślała, że może kupić sobie miejsce w podstawowym składzie. - Effie lubiła Thora, bo przypominał pierwowzór z mitologii, Loki z resztą tak samo, więc nie miała problemów, żeby na nich narzekać. - Chyba że nienawidzisz Kapitana Ameryki, to wtedy nie słyszałam tej historii. Ale możesz mi powiedzieć tę historię, a ja zdejmę buty. - Miała skarpetki w Lunę i Artemisa z Czarodziejki z księżyca, mangi, która została wydana na długo przed jej narodzinami, a jednak była blondynce z jakiegoś powodu szczególnie bliska.
- Catwoman jest twoją ulubioną superbohaterką? Myślałam, że czarny kot? - Powiedziała, wracając po chwili, żeby stanąć obok Calvina. - Ale niech będzie Watchman, żadnego z nich jeszcze nie widziałam. - Przyznała szczerze, w zasadzie już wypowiadając te słowa, zaczęła pakować się na łóżko, gdzie czekała już na nią ulubiona, pachnąca Calvinem poduszka. Lubiła u niego przebywać, lubiła zasypiać obok niego, miała nawet specjalną koszulkę do spania, która na niego była za mała, a jej zasłaniała połowę ud. Ale jeszcze nie wiedziała, czy dziś zostanie na noc, uczucia zaczynały jej w takich momentach ciążyć, nastoletnie hormony buzować, a najgorsze w tym wszystkim było to, że nic z tych rzeczy nie mogło i nie miało prawa znaleźć ujścia.

@Calvin Hedworth

Brakmów mi

Praktykanttytuł fabularny

0 pktzebrane punkty


ODPOWIEDZ

Wróć do „Dom #9”