Wyciąg narciarski

Ava Johnson

29 y/o165 cm trenerka łyżwiarstwa

Awatar użytkownika

trenerka łyżwiarstwa

jak mu powiedzieć

że wciąż go kocham

Outside

Post autor: Ava Johnson »

Ava z kolei chyba nie nadawała się do sportów drużynowych. Raczej nie umiałaby się odnaleźć w drużynie, która wspólnie pracuje na sukces reszty. Chyba od zawsze była indywidualistką. I owszem, jako łyżwiarka należała do drużyny, ale jej koleżanki były jednocześnie jej konkurentkami w walce o medal czy puchar. W parze jeździła krótko i nie podobało jej się to aż tak, jak jeżdżenie solo.
- Wcale. - powtórzyła jego gest i się zaśmiała. Teraz to nie była czysta złośliwość mająca na celu zdenerwowanie go i utrzymanie na dystans jak kilka miesięcy temu. Teraz to było przekomarzanie.
Ava leżała w śniegu i śmiała się. Tak, śmiała. Śmiała się z siebie, z własnego braku koordynacji czy czegoś, sama nie wiedziała do końca czego. Ale chichrała się, cała pokryta białym puchem, próbując usiąść chociażby, ale narty jej przeszkadzały, nogi się jej plątały przez co śmiała się jeszcze bardziej.
- A mówiłam! - prawie się dusiła ze śmiechu. Miała rację, że zaliczy glebę, ale nie turlała się jak w bajkach, tworząc z siebie ogromną kulę śniegu. I z jakiegoś powodu ta wizja znów ją rozśmieszyła. No chyba że się uderzyła w głowę i niekontrolowane wybuchy śmiechu były objawem wstrząśnienia mózgu. - Pomóż. - popatrzyła błagalnie na Blake'a, bo wiedziała, że sama nie wstanie, prędzej sobie połamie nogi. Ale gdy się pochylił podając jej rękę, pociągnęła go do siebie, by też zaliczył glebę. Taka szalona była.

@Blake Atwood

Brakmów mi

Złap mnie, jeśli potrafisztytuł fabularny

47 pktzebrane punkty


Blake Atwood

32 y/o191 cm trener hokeja

Awatar użytkownika

hokej

jedyna

miłość?

Downtown

Post autor: Blake Atwood »

Trudno było nie zaobserwować różnicy, kiedy chodziło o zachowanie Avy. Kilka miesięcy temu, podobny gest, te same słowa - całość zostałaby odebrana w zupełnie inny sposób, ale też o coś zupełnie innego zapewne chodziłoby kobiecie. W grę nie wchodziłby śmiech, w grę nie wchodziłyby wspólne żarty oraz przekomarzanie się. Na całe szczęście, do chwili obecnej zdołało się zmienić bardzo dużo. I jeśli tylko wszystko będzie rozwijać się we właściwym kierunku, w niedługim czasie zmieni się jeszcze więcej. Może nawet dużo więcej? Na to drugie Blake miał nadzieje. I rzecz jasna była to duża nadzieja.
Niewiele brakowało, żeby zamiast ruszyć kobiecie na pomoc, zaczął się przyglądać jej dość nieporadnym próbom podniesienia się ze śniegu. Zwłaszcza, kiedy w pierwszym momencie zdawała się zignorować jego pytanie. Dopiero gdy upomniała się o pomoc, faktycznie pochylił się w jej stronę, gotowy na odegranie roli rycerza na białym koni... rycerza na białych nartach? Mniejsza o to. Bardziej istotnym jest to, jak w efekcie tego wszystkiego potoczyły się sprawy. A mianowicie, pociągnięty przez Avę, wylądował na nią, przyciskając ją do śniegu i wydając przy tym głośny jęk.
Raczej nie było to czymś, czego się spodziewał.
- Cholera, Johnson. - Wyrzucił z siebie. I przez krótki moment nawet wyglądało na to, że doda coś jeszcze. Coś więcej? Przeszkodziła mu w tym jednak świadomość. Świadomość tego, że była pod nim. Nawet jeśli miało to miejsce na stoki. I obydwoje mieli na sobie kombinezony. Zamiast więc powiedzieć cokolwiek więcej, zamarł, wpatrując się w jej twarz. Roześmiane oczy. Lekko zaczerwieniony nos. I ust. Zwłaszcza usta. I nagle jakoś już nie było mu do śmiechu, co pewnie mogla wyczuć bez większej trudności.

@Ava Johnson

Nenemów mi

Złap mnie, jeśli potrafisztytuł fabularny

29 pktzebrane punkty


Ava Johnson

29 y/o165 cm trenerka łyżwiarstwa

Awatar użytkownika

trenerka łyżwiarstwa

jak mu powiedzieć

że wciąż go kocham

Outside

Post autor: Ava Johnson »

Oboje zmienili do siebie swój stosunek. Jak to się stało, to trudno powiedzieć. Ava nie chciała doszukiwać się powodu w zniknięciu a potem śmierci Dove, bo by wychodziło na to, że w jakimś aspekcie były plusy tej sytuacji. A to bardzo złe myślenie! Może tym momentem był dzień w którym oboje utknęli na lodowisku? A może setki małych chwil. Wreszcie może fakt, że Avie coraz ciężej było się zasłaniać złośliwościami i w końcu jej uczucia powoli wychodziły na wierzch.
Nie pamiętała kiedy byli tak blisko siebie jak teraz. Dawno... bardzo dawno temu. I nawet nie miała ochoty mu przyłożyć czy go od siebie odepchnąć. Myślała, że Blake wyląduje obok niej a wylądował na niej. Dziwnie miły to ciężar. Patrzyli sobie w oczy, świat zdawał się zwolnić, gdzieś w tle dało się słyszeć "I Will Always Love You" Whitney Houston, a może to tylko w głowie Avy. Nie była speszona, nie uciekała spojrzeniem, nie wierciła się. Jej uśmiech z rozbawionego stał się bardziej... tajemniczy, kuszący może. To był ten moment, ten idealny moment na jakiś gest. Ava nawet spięła mięśnie karku, już miała unieść głowę ze śniegu, przybliżyć swoją twarz do jego twarzy, pocałować go tak jak tego chciała od sama nie wiedziała jak dawna. Ale wtedy usłyszeli:
- Ej wy! Wszystko w porządku?! Pomóc wam?!
Czyli jak zniszczyć nastrój. A o to, żeby nastrój uleciał nie było trudno w zwykłych okolicznościach, a co dopiero przy próbie odbudowania dawnej relacji. Ava spojrzała w stronę z której dobiegał głos, zrywając magiczne połączenie spojrzeń.
- Trochę się zaplątaliśmy. - odparła. Ale czy chodziło jej o narty, czy o jakieś życiowe metaforyczne zaplątanie, to trudno było powiedzieć. Nie było sensu na siłę ratowanie chwili. Ta jeszcze przyjdzie, Ava zaczynała w to wierzyć. Widziała to w spojrzeniu Blake'a. Patrzył na nią jak dawniej. Aż jej serce biło szybciej gdy tak na nią patrzył, jakby sięgał najgłębszych warstw jej istnienia. Czyli nie wszystko było stracone, on nie był dla niej stracony. Ava poczuła nadzieję, nadzieję, że nie tylko może mieć dobre relacje z Blake'iem, ale też, że to może być coś więcej niż przyjaźń. Może wtedy nie był ich czas, może ten czas nadszedł teraz? Z pewnością za dużo myśli jak na leżenie dupą w zimnym śniegu. Na szczęście przybyła Ekipa Ratunkowa Psujów Nastroju Na Pocałunki w Śniegu (w skrócie ERPNNPwŚ... nikt nie mówił, że to dobry skrót).

@Blake Atwood

Brakmów mi

Złap mnie, jeśli potrafisztytuł fabularny

47 pktzebrane punkty


Blake Atwood

32 y/o191 cm trener hokeja

Awatar użytkownika

hokej

jedyna

miłość?

Downtown

Post autor: Blake Atwood »

Znajdując się tak blisko Avy, doskonale wiedział o tym, czego chciał w następnej kolejności. Nie zajęło dużo czasu, żeby zaczął pochylać się w jej kierunku, zbliżając się do jej twarzy, zbliżając się do jej ust. Niezbyt dużo dzieliło ich od tego momentu, kiedy ich wargi będą mogły się ze sobą wreszcie spotkać. Ledwie kilka sekund. Niby tak mało, a jednak wystarczająco dużo, żeby cały ten nastrój mógł prysnąć. Wystarczyło tylko, żeby do ich uszu dotarło pytanie o to, czy wszystko jest w porządku. I czy przypadkiem nie potrzebują pomocy w tym, aby ponownie stanąć na nogi. Choć nie robił tego szczególnie chętnie, odsunął się od niej. Niezbyt zgrabnie, nieszczególnie szybko, ale udało mu się pozbierać, udało mu się też trochę ogarnąć. W międzyczasie rzucił w stronę dzieciaków, które zainteresowały się ich stanem, że wszystko w porządku. I że na pewno poradzą sobie ze wszystkim sami.
- Dasz radę? - Dopiero kiedy odpowiedział na pytanie rzucone przez grupę nastolatków chętnych do udzielenia im niewielkiej pomocy, uwagę skierował na Avę. Tych kilka sekund pomogło mu uporządkować myśli, pomogło mu dojść z samym sobą do ładu. - Mamy jeszcze kawałek do końca trasy. - Przypomniał, zerkając w dół, gdzie w oddali dało się dostrzec niewielki, drewniany budynek, w którym można było zatrzymać się na kilka chwil po śnieżnym szaleństwie. Ogrzać się, napić, może nawet zjeść. Większość narciarzy decydowała się na ten krok, zanim przyszło im ruszyć w dalszą drogę.
Zależnie od tego jaka była odpowiedź Johnson, udzielił jej niezbędnej pomocy, albo też odczekał tych kilka chwil, przyglądając się innym ludziom, których porwało białe szaleństwo. A było na co popatrzeć. Bądź co bądź, w tej części Stanów Zjednoczonych, Stowe to jednak jeden z bardziej popularnych ośrodków.
- No to w drogę. - Kiedy już obydwoje byli gotowi do kontynuowania zjazdu, posłał jej lekki uśmiech i niezbyt szybko ruszył przed siebie. Tym razem nie decydując się już na to, żeby odczekać tych kilka chwil i puścić Avę przodem. Choć pewnie powinien był. Jakoś tak wyleciało mu to z głowy, ale na całe szczęście nie byli przecież nieporadnymi dziećmi.

@Ava Johnson

Nenemów mi

Złap mnie, jeśli potrafisztytuł fabularny

29 pktzebrane punkty


Ava Johnson

29 y/o165 cm trenerka łyżwiarstwa

Awatar użytkownika

trenerka łyżwiarstwa

jak mu powiedzieć

że wciąż go kocham

Outside

Post autor: Ava Johnson »

Moment ma to do siebie, że jest chwilą, czymś co znika bardzo szybko, mrugnięciem oka. Ich moment właśnie minął. Ale jednocześnie pojawiła się szansa na to, że pojawi się kolejny. W końcu nie mieli jechać za chwilę do domu. Przed sobą mieli jeszcze kilka godzin i najbliższą noc w Stowe. A to były dość romantyczne okoliczności przyrody. A Avie nie umknął fakt, że i Blake jakby skłaniał się do tego pocałunku. Może sobie to tylko wyobraziła i dopowiedziała, ale była pewna, że gdyby im nie przerwano, to by do czegoś doszło. A to powoli składało się w jeden obrazek, to, że zabrał tu właśnie ją, to, że właściwie zaprosił ją na gorącą czekoladę, choć niby w formie zakładu, że nie odsunął się od niej gdy pociągnęła go do siebie. I w Burlington też jej ostatnio nie unikał, a nawet spędzał z nią zdecydowanie więcej czasu niż powinno się spędzać z byłą. Czyli... była szansa. Nawet nie jej cień, była dość wyraźna, podkreślona grubą krechą szansa.
- Chyba tak. - wstanie nie było takie proste i pewnie nie obyło się bez pomocy, tym razem jednak bez podstępów. W końcu drugi raz to już by nie było to samo. Ava uwierzyła, że ich moment jeszcze nadejdzie i tym razem nikt im nie przeszkodzi. Nie byłaby sobą, gdyby w głowie nie zaczęła już układać różnych scenariuszy. Może przyjdzie wieczorem do jego pokoju, albo będzie udawać, że ma pająka na ścianie? Albo wyciągnie go na wieczorny spacer? Czy też o tym myślał? Spojrzała na Blake'a jakby coś mogła wyczytać z jego twarzy, ale każdy wie, że to tak nie działa.
- W drogę. - skinęła głową gdy już stała na dwóch nogach. Teraz była już pewniejsza, bo zaliczyła upadek i wiedziała jak to jest. Ale i tak na dole stoku była druga. A to znaczyło, że Blake stawia, bo wygrany miał stawać? Zgubiła się w zasadach tego zakładu. Było jej trochę zimno, bo jednak trochę śniegu dostało się za kombinezon i już nie mogła się doczekać aż się ogrzeje przy kominku z kubkiem gorącej czekolady w dłoniach. I z Blake'iem obok siebie.
- To jak to szło z zakładem? Wygrany stawia? - spojrzała na Atwooda starając się nie patrzeć na niego maślanymi oczami.

@Blake Atwood

Brakmów mi

Złap mnie, jeśli potrafisztytuł fabularny

47 pktzebrane punkty


Blake Atwood

32 y/o191 cm trener hokeja

Awatar użytkownika

hokej

jedyna

miłość?

Downtown

Post autor: Blake Atwood »

Od powrotu do domu dzieliło ich jeszcze tyle czasu, że przy odrobinie chęci - a tych chęci obydwoje mieli przecież aż nadto - mogli zadbać o to, aby spędzić go w naprawdę miły sposób. Bo i rzeczywiście, może i ten jeden, stosunkowo krótki moment już minął, ale nie znaczyło to wcale, że kolejnych takich nie będzie. Tym samym więc nie było sensu się zniechęcać ani też nic podobnego.
- Taaak. - Kiedy już obydwoje znaleźli się na dole, pokonali wyznaczoną trasę, nadeszła pora, żeby wrócić do tematu zakładu. Tego, który sam zaproponował bez większego pomyślunku. Nie to, żeby teraz zamierzał się wycofywać, nic z tych rzeczy. Po prostu sam już nie pamiętał zasad. Wcale a wcale. Ale czy to miało w ogóle jakiekolwiek znaczenie? - Masz ochotę się trochę rozgrzać? - Zapytał, wskazując na pobliski budynek, wokół którego kręciło się całkiem sporo osób. Nie było sensu oszukiwać się z tym, że cokolwiek można będzie załatwić tam szybko. Nie teraz. Nie w tym momencie. Tyle dobrego, że przynajmniej nigdzie im się na ten moment nie śpieszyło. Mieli czasu więcej niż pod dostatkiem.
Kiedy już zadał jej pytanie, w oczekiwaniu na odpowiedź, zajął się uwalnianiem stóp z nart. Nie było to zadaniem trudnym, nie mogło zająć mu dużo czasu. I rzecz jasna nie zaczęło. Po kilku chwilach wyprostował się i opierając je o swoje ramię, znów spoglądał prosto na Avę. Zgodnie z otrzymaną odpowiedzią, udali się na gorącą czekoladę. Blake uparł się ponadto, żeby kupić również frytki z batatów. Bo jeść coś trzeba. Zwłaszcza, kiedy spędza się dzień aktywnie, na świeżym powietrzu. Po tym, jak już zjedli, napili się, nieco rozgrzali, ruszyli na podbój miasta. Ustalili co jeszcze zrobią podczas tego weekendowego pobytu, a następnie się za to zabrali. Bez większego ociągania się. Kiedy wreszcie wieczorem wrócili do hotelu, każde z nich do swojego pokoju, obydwoje dosłownie padali z nóg.

@Ava Johnson
/zt x2

Nenemów mi

Złap mnie, jeśli potrafisztytuł fabularny

29 pktzebrane punkty


ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Mansfield”